Zapraszamy do pracowni Telefon : +48 (788-524-010)

kot


 
 

Do naszej pracowni zdarza się trafić księgom bardzo starym i zniszczonym przez czas i wydarzenia. Często mają więcej niż sto lat. Były świadkami niejednej historii, o której mogłyby nam opowiedzieć. Księgi te z ogromną pieczołowitością naprawiam, z nadzieją iż przedłużę ich żywot na kolejne sto lat.

marzec 01, 2019

slide kolofon

Jak historia daleko sięga, w księgach pojawiały się exlibrisy, dopiski i kolofony. Oczywiście nie od razu i nie we wszystkich. Początkowo były to tylko dopiski potwierdzające zapłatę – od kogo, dla kogo, które skryba umieszczał na końcu dzieła. Z czasem, dopiski te przekształciły się w kolofony. Umieszczano w nich informacje; na czyje polecenie i za czyjego panowania księga powstała. Umieszczali także swoje zapiski sami skrybowie; Wojciech z Grochowa, który przepisując w latach 1408-1409 tekst z teologii praktycznej dla magistra Macieja z Koła, na zakończenie po łacinie napisał: „nie najlepiej zakończyłem pisanie, albowiem miałem bardzo zły egzemplarz jako wzór”. Jan Kanty bardzo podobnie zakończył kopiowanie tekstu: „egzemplarz był bardzo zły, którego niestety ani odczytać, ani zrozumieć nie mogłem”.

W kolofonach nie tylko o błędach były wzmianki, pojawiały się także pozwolenia oraz poświadczenia kontroli tekstu. Oto przykład: w kolofonie Biblii Gnieźnieńskiej Jarosława Bogorii Skotnickiego, czytamy: „skorygowana z wielką pilnością przez brata Piotra z Chomięży, niegdyś lektora, obecnie prowincjała polskiego zakonu braci kaznodziejskich”. Kolofon, potocznie zwanym „zwieńczeniem dzieła” lub „zwieńczeniem pracy”, umieszczany był na końcu książki, w oddzielnym akapicie lub na oddzielnej stronie. Pojawiały się także kolofony pisane innym kolorem atramentu. Za przyczyną fenomenu Gutenberga, księgę rękopiśmienną zastąpiła księga drukowana. Zmiana procesu powstawania odmieniła niemalże wszystko. Odrzucono bogactwo zdobnicze iluminatorów; do czasów współczesnych kolofon umieszczano dowolnie z przodu albo z tyłu opracowania, nazywając go potocznie stopką.

Jakiś czas temu, w pracowni introligatorskiej pojawił się egzemplarz posiadający większość opisywanych znamion. Renowacja tej starej księgi, a w zasadzie starodruku, trwała dłuższy czas. Przez ten okres miałem okazję dokładnie zapoznać się z jej budową. Papier czerpany. Kilka kart z filigranem. Blok obłożony oryginalnymi okładkami z surowego drewna. Kolofon datowany drukiem na 1503 rok. Kilka odręcznych wpisów własnościowych, wykonanych inkaustem. Wpisy rozpoczynało słowo “Exlibris”. Księga miała kilku właścicieli. Drugi z nich nabył ją drogą zapisu spadkowego. Zapis spadkowy znajdował się na ostatniej stronie księgi. Starodruk sam w sobie jest historią, a umieszczone odręczne zapisy i notatki tworzą swoistego rodzaju historię wokół tej historii. Cacuszko. Na swoją 510 rocznicę powstania, księga została odnowiona i opra-wiona w jasnobrązową skórę. W drewnianą okładkę owiniętą skórzanym błamem, wprawiłem dodatkowo dwie plakiety z brązu. Kolofony, Exlibrisy, Stopki a także wpisy, dedykacje, wlepki i podpisy – wszystko to nakreśla niepowtarzalną historię egzemplarza oraz wskazuje własność posiadania.

Bardzo lubię czytać stopki. Z tej na pozór skąpej formy można bardzo dużo się dowiedzieć; jaki był numer zlecenia, kiedy rozpo-częto łamanie, data druku; kiedy rozpoczęto i zakończono druk, z jakiego papieru, w jakim formacie, jaki był nakład, jakie zakłady wykonały fotograwiurę, jakie zakłady drukowały, jakie pracownie wykonały prace introligatorskie, kto zaprojektował okładkę, kto obwolutę, kto tłumaczył i jaki jest oryginalny tytuł dzieła, etc ect,ect. Mógłbym wymieniać długo … Tak było do początku lat 80. W 1977 roku opracowany został ISBN - Międzynarodowy Numer Wydawniczy, który w błyskawiczny i tajemniczy sposób zastąpił tradycyjną stopkę wydawniczą. Stopka stała się niepotrzebna, wręcz wstydliwa. Tradycja kolo-fonu odeszła do lamusa.Zapomniano także gdzie prawidłowo stopka powinna być umieszczana. Obecnie znowu zauważyć można wydawniczy powrót do stopki. Pojawia się ona wraz z magicznym kodem cyfrowym i tajemniczym nr ISBN lub ISSN - czasami z przodu, czasami z tyłu opracowania.

Osobiście lubię jak stopka jest z tyłu. Takie umiejscowienie wydaje się najbardziej poprawne. Jest zakończenie, spis treści, wakat i stopka. I wtedy, po całej lekturze czytelnik zatrzymuję się na stopce. Właśnie dopiero wtedy, czytając informacje stopki, można docenić i ocenić autorski styl i zaangażowanie zespołu w siłę przekazu. Zdarzają się także książki, gdzie stopka z przodu niekoniecznie znajduje się na drugiej lub czwartej stronie. Pojawia się dalej, tuż zaraz po słowie wstępnym lub przedmowie, jak w niektórych pozycjach Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Takie rozwiązanie jest bardzo intrygujące. Buduje ciekawość. Podoba mi się.

EXPLICYT rozpoczął swoją podróż po literaturze polskiej za przyczyną i panowania Jagiellonów.

Etykiety

 

pracownia introligatorska przy Art-format

ul. Krasińskiego 29, 43-300 Bielsko-Biała

sekretariat - 33/815-00-89

introligator - (+48) 788-524-010Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

obwoluty i etui - tel. 500 119 297, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…